Wiersze

Agnieszka Herman „Jesienią najtrudniej iść środkiem dnia”

jesienia-okladka-ze-skrzydelkami.indd

Bardzo interesująca poetycka osobowość. Wydaje się, że mamy do czynienia z poetyką tradycyjną, uporządkowaną, umieszczoną w jakimś historycznym – i estetycznym – kontekście, ale wkrótce okazuje się, że co jakiś czas wyłaniają się tu rzeczy nieobliczalne, jakby autorka chciała zaskoczyć samą siebie w podróży ku Słowu. Bardzo ciekawa dykcja. Na pozór, jak się rzekło, tradycyjna, a przecież związana z bezpośrednim przeżyciem, które poetka ujawnia gdzieniegdzie z wielką ekspresją, innym razem ledwie napomknieniem; czy nie na tym właśnie polega poetycka gospodarka uczuciowym tworzywem? I żadnego fałszu, czego czytający mógłby się czasem obawiać. Ciekawy, może nie nowy, ale na pewno inny głos kobiecy, głos – jakby powiedział Zbigniew Bieńkowski – niepodobny do nikogo, co autor „Trzech poematów” uważał za nieomylny znak poetyckiej osobowości. Gorycz osobistego doświadczenia i jakaś nuta tragizmu, gorzka, dramatyczna tonacja niepozwalająca, by rozpoznać drobiny światła, które sączy się z zakamarków tych wierszy, jak choćby to: „Słońce zachodząc układa się z ziemią”. Ważny głos, którego warto posłuchać, wsłuchać się jak bije liryczne źródło współczesnej kobiecości, świadectwo prawdziwego odczytania świata przez siebie i siebie przez świat. Mam nadzieję, że na mapie współczesnej poezji kobiecej jej głos zostanie dostrzeżony i wysłuchany.

KRZYSZTOF KARASEK

 

Wiersze Agnieszki Herman urzekają nastrojem, po kobiecemu uwodzą i odurzają, zapraszają czytelnika w podróż. Zresztą czytelnik czuje się wciągnięty w ten nadrealny świat schyłku jesieni. W długą, niełatwą podróż do źródeł samotności. Jednak jest to piękna wędrówka, przez malarskie pejzaże, jesienne melancholie, fascynacje mistyką i pięknem, czyli w krainę poezji.

ZDZISŁAW ANTOLSKI

1 Comment

  1. Szuflada.net

    Wspaniały intertekstualny tomik, w którym odniesienia do tekstów kultury są równocześnie refleksjami natury osobistej, intymnymi zwierzeniami podmiotu zanurzonego w sztuce. W „Jesienią…” pobrzmiewają melancholijne tony, jazzowe nuty, nad wszystkim unosi się m.in. duch Emily Dickinson. Nad tym światem poetyckim czuwa Bóg stworzeń kruchych. Istot miernych i głupich, do którego modlą się choćby dęby. Bo trzeba podkreślić, że u Herman każdy ma swoje miejsce w szeregu. Najniżej w tej hierarchii jest człowiek, opiekuje się nim przyroda, a nad wszystkim pieczę ma Stwórca.

    Całość recenzji: http://szuflada.net/jesienia-najtrudniej-isc-srodkiem-dnia-­-agnieszka-herman/

Leave a Reply

Theme by Anders Norén